Logo gabinetu neurologopedycznego w Łodzi Florentynów koło Konstantynowa Łódzkiego

Umów wizytę

Neurologopeda ćwiczy z dzieckiem dmuchanie i ruchy aparatu mowy podczas terapii
23 września 2026

Dziecko nie potrafi dmuchać, kląskać ani unieść języka? Co proste ruchy buzi mogą powiedzieć o rozwoju mowy

„Pokaż język”.„Spróbuj dotknąć językiem górnej wargi”.„Zrób dzióbek”.„A potrafisz kląskać jak konik?”.„Dmuchnij mocno”.

Dla dorosłego to kilka prostych poleceń. Dla niektórych dzieci okazują się jednak zaskakująco trudne.

Rodzic zauważa, że dziecko nie potrafi unieść języka do góry, ma problem z wysunięciem go prosto, nie umie zrobić „dzióbka”, nadąć policzków albo dmuchnąć na świeczkę. Czasem przy próbie wykonania jednego ruchu porusza całą głową, napina szyję, otwiera szeroko usta albo wykonuje zupełnie inny ruch niż ten, o który zostało poproszone.

Czy to oznacza problem z rozwojem mowy?

Nie zawsze. I na pewno nie można tego rozstrzygnąć na podstawie jednego ćwiczenia.

Takie obserwacje mogą jednak stać się ważną wskazówką – szczególnie wtedy, gdy równocześnie dziecko mówi niewyraźnie, ma trudności z jedzeniem, nieprawidłowo oddycha, źle układa język albo długo nie radzi sobie z określonymi głoskami.

Język potrafi znacznie więcej niż tylko „pomaga mówić”

Język jest niezwykle precyzyjnym narządem. Podczas mówienia jego pozycja i sposób poruszania się zmieniają się błyskawicznie.

Inaczej pracuje przy głosce „t”, inaczej przy „k”, „s”, „sz”, „l” czy „r”. W tym samym czasie odpowiednio ustawiają się wargi i żuchwa, pracuje podniebienie miękkie, a cały ruch musi zostać zsynchronizowany z oddechem i głosem.

Co więcej, język uczestniczy nie tylko w mówieniu.

Jest potrzebny podczas jedzenia, formowania kęsa, przesuwania pokarmu w jamie ustnej i połykania. Jego pozycja spoczynkowa ma również znaczenie dla funkcjonowania całego układu ustno-twarzowego.

Dlatego podczas diagnozy neurologopedycznej nie patrzymy wyłącznie na to, jak dziecko wypowiada konkretną głoskę.

Liczy się cały sposób funkcjonowania aparatu mowy.

„Nie potrafi kląskać” nie jest diagnozą

To bardzo ważne.

W internecie można znaleźć mnóstwo „testów”, według których dziecko powinno umieć:

kląskać językiem, robić rurkę, dotykać językiem nosa, nadmuchiwać policzki, gwizdać, dmuchać przez słomkę albo wykonywać określone miny.

Problem polega na tym, że żadna pojedyncza taka czynność nie pozwala stwierdzić, czy rozwój mowy przebiega prawidłowo.

Dziecko może mówić prawidłowo, mimo że nie potrafi kląskać. Może świetnie dmuchać i jednocześnie mieć poważne trudności artykulacyjne. Może też mieć bardzo sprawny język podczas jedzenia, a problem ujawniać dopiero w czasie wykonywania szybkich i precyzyjnych sekwencji potrzebnych podczas mówienia.

Mowa nie polega przecież na robieniu min ani na „gimnastykowaniu języka”.

Jest niezwykle złożoną czynnością ruchową wymagającą precyzyjnego planowania, koordynacji i kontroli wielu struktur jednocześnie.

Dlatego pojedyncze zadanie może być wskazówką, ale nigdy nie powinno być traktowane jako samodzielny test diagnostyczny.

Co neurologopeda obserwuje podczas takich prób?

Nie chodzi wyłącznie o odpowiedź na pytanie: „potrafi czy nie potrafi?”.

Znacznie ciekawsze jest to, w jaki sposób dziecko próbuje wykonać polecenie.

Neurologopeda może obserwować między innymi zakres i płynność ruchu języka, symetrię pracy warg, ruchomość żuchwy, napięcie mięśniowe, koordynację, stabilność pozycji oraz to, czy podczas wykonywania zadania pojawiają się ruchy kompensacyjne.

Przykład?

Dziecko proszone o uniesienie języka nie podnosi go samodzielnie, lecz równocześnie odchyla głowę do tyłu i mocno wysuwa żuchwę.

Inne dziecko próbuje oblizać górną wargę, ale porusza całym tułowiem.

Jeszcze inne prawidłowo wykonuje ruch po pokazaniu go przez terapeutę, ale nie potrafi zrobić tego wyłącznie na polecenie słowne.

Każda z tych sytuacji może oznaczać coś innego.

Dlatego właśnie diagnoza jest czymś znacznie więcej niż zestawem internetowych ćwiczeń.

A co z unoszeniem języka?

To jedno z zachowań, które rodzice obserwują szczególnie często.

„Moje dziecko w ogóle nie potrafi podnieść języka”.

Warto wtedy sprawdzić, co dokładnie oznacza „nie potrafi”.

Czy język w ogóle nie unosi się ku górze?

Czy unosi się tylko trochę?

Czy dziecko potrafi wykonać ten ruch podczas jedzenia lub mówienia, ale nie na polecenie?

Czy ruchowi towarzyszy silne napięcie żuchwy?

Czy język może się wysunąć poza usta?

Czy jego ruch jest symetryczny?

Czy dziecko potrafi utrzymać język przez chwilę w określonej pozycji?

Czasem ograniczony zakres ruchu może mieć związek z budową anatomiczną, w tym z funkcją wędzidełka języka. W innych przypadkach problem może dotyczyć koordynacji, napięcia, rozumienia polecenia lub planowania ruchu.

Samo spojrzenie pod język nie wystarcza więc, aby stwierdzić przyczynę trudności.

Tak samo jak stwierdzenie: „nie dotyka językiem nosa, więc ma za krótkie wędzidełko” jest zdecydowanie zbyt daleko idącym wnioskiem.

Dmuchanie też nie jest „ćwiczeniem na mowę”

Dmuchanie świeczek, baniek mydlanych czy piórek może być świetną zabawą.

Ale istnieje istotna różnica pomiędzy dmuchaniem a mówieniem.

Podczas mowy układ oddechowy, krtań, język, wargi i żuchwa muszą współpracować w bardzo specyficzny sposób. Dmuchanie wymaga innej organizacji ruchu.

Dlatego zdolność do mocnego dmuchania nie oznacza automatycznie, że dziecko będzie prawidłowo wymawiało głoski.

I odwrotnie – dziecko, które nie radzi sobie z dmuchaniem, nie musi mieć zaburzenia mowy.

Dla neurologopedy taka próba może mieć znaczenie jako element szerszej obserwacji funkcjonowania dziecka, ale nie powinna być traktowana jako „trening mowy” sam w sobie.

Dlaczego dziecko może mieć problem z prostym ruchem?

Powodów jest wiele.

Czasami dziecko zwyczajnie nie rozumie, czego od niego oczekujemy. Polecenie „unieś czubek języka” dla trzylatka wcale nie musi być oczywiste.

Innym razem dziecko nie miało wcześniej okazji wykonywać takiego ruchu świadomie.

Może również występować ograniczenie ruchomości określonej struktury, nieprawidłowe napięcie mięśniowe, trudność z koordynacją albo z zaplanowaniem kolejnych ruchów.

Znaczenie mogą mieć także sposób oddychania, pozycja spoczynkowa języka, budowa jamy ustnej, zgryz czy funkcjonowanie podczas jedzenia i połykania.

W niektórych zaburzeniach ruchowych mowy trudność dotyczy natomiast właśnie planowania i precyzyjnego programowania ruchów potrzebnych do wypowiedzenia kolejnych dźwięków, sylab i słów.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć:

„Dlaczego moje dziecko nie potrafi kląskać?”

Znacznie lepsze pytanie brzmi:

„Jak funkcjonuje jego aparat mowy jako całość i czy obserwowane trudności mają wpływ na komunikację, jedzenie lub inne funkcje?”

Kiedy warto przyjrzeć się temu dokładniej?

Pojedyncza trudność zwykle nie jest powodem do niepokoju.

Więcej uwagi wymaga natomiast sytuacja, w której pojawia się kilka objawów jednocześnie.

Warto rozważyć konsultację neurologopedyczną, jeśli dziecko:

  • mówi wyraźnie mniej zrozumiale niż jego rówieśnicy albo wiele głosek realizuje nieprawidłowo;
  • ma bardzo ograniczony zakres ruchów języka lub warg;
  • podczas prób ruchu języka silnie pomaga sobie żuchwą, głową albo całym ciałem;
  • często trzyma usta otwarte lub oddycha głównie przez usta;
  • ma trudności z gryzieniem, żuciem, przesuwaniem pokarmu lub połykaniem;
  • długo przechowuje jedzenie w policzkach albo często krztusi się podczas posiłku;
  • nadmiernie się ślini w wieku, w którym nie powinno to już być typowe;
  • ma trudność z powtarzaniem coraz dłuższych słów lub jego wymowa tego samego słowa wyraźnie się zmienia;
  • podczas mówienia widać duży wysiłek, poszukiwanie właściwego ułożenia ust albo języka;
  • ma stwierdzone nieprawidłowości zgryzu, oddychania, budowy jamy ustnej lub funkcji języka;
  • wyraźnie frustruje się, ponieważ inni ludzie go nie rozumieją.

Nie oznacza to automatycznie zaburzenia neurologopedycznego.

Oznacza jedynie, że zamiast zgadywać na podstawie pojedynczych objawów, warto zobaczyć pełny obraz funkcjonowania dziecka.

Jak wygląda ocena aparatu mowy u neurologopedy?

Dobra diagnoza nie polega na poproszeniu dziecka o kilka min i wystawieniu oceny.

Neurologopeda zbiera wywiad dotyczący rozwoju dziecka, mowy, sposobu jedzenia, oddychania, snu, przebytych chorób oraz wcześniejszych diagnoz i terapii.

Następnie może ocenić budowę i funkcjonowanie struktur jamy ustnej, ruchomość języka i warg, pracę żuchwy, sposób oddychania, pozycję spoczynkową języka oraz wybrane funkcje związane z jedzeniem i połykaniem.

Ale to dopiero część badania.

Równie ważna jest mowa.

Terapeuta słucha wypowiedzi spontanicznych, sprawdza realizację głosek i wyrazów, obserwuje powtarzanie, płynność przechodzenia między kolejnymi układami artykulacyjnymi oraz to, czy sposób mówienia zmienia się w zależności od długości i trudności wypowiedzi.

Czasami dziecko otrzymuje również podpowiedź wzrokową, słuchową lub dotykową, aby sprawdzić, czy i w jaki sposób zmienia się jego wykonanie.

Dopiero połączenie tych informacji pozwala zdecydować, czy rzeczywiście istnieje problem i czego on dotyczy.

„Ćwiczcie język codziennie przed lustrem” – czy zawsze ma to sens?

Niekoniecznie.

Przez wiele lat bardzo popularne były zestawy uniwersalnych ćwiczeń typu:

„oblizuj usta”, „rób dzióbek”, „nadmuchuj policzki”, „kląskaj”, „przesuwaj język w prawo i lewo”.

Rodzic mógł otrzymać całą kartkę takich ćwiczeń niezależnie od tego, jaki właściwie problem miało dziecko.

Dziś wiemy, że terapia powinna być dobrana do konkretnej diagnozy i celu.

Jeżeli problem dotyczy produkcji danej głoski, często trzeba pracować właśnie nad ruchami i sekwencjami występującymi podczas jej wymawiania.

Jeżeli trudność związana jest z funkcjami pokarmowymi, cele terapii będą inne.

Jeszcze inaczej prowadzi się terapię dziecka z zaburzeniami planowania ruchów mowy.

Dlatego zamiast pytać:

„Jakie ćwiczenia języka robić w domu?”

lepiej zapytać:

„Co dokładnie chcemy dzięki temu ćwiczeniu osiągnąć?”

Jeżeli nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie, samo wykonywanie dziesiątek przypadkowych ruchów może nie przynieść oczekiwanego efektu.

Najpierw diagnoza, potem ćwiczenia

To jedna z najważniejszych zasad.

Tak samo jak nie leczymy wszystkich rodzajów bólu nogi jednym zestawem ćwiczeń, nie powinniśmy traktować wszystkich trudności z mową jako problemu „za słabego języka”.

Czasami przyczyna leży w artykulacji.

Czasami w systemie fonologicznym.

Czasami w oddychaniu lub nieprawidłowych funkcjach ustno-twarzowych.

Czasami w słuchu.

Czasami w planowaniu i programowaniu ruchów mowy.

A czasem dziecko po prostu nie potrafi wykonać dziwnego ruchu, o który dorosły właśnie je poprosił – i nie oznacza to żadnego zaburzenia.

Co rodzic może zrobić w domu?

Przede wszystkim obserwować dziecko w codziennych sytuacjach.

Nie tylko przed lustrem.

Jak gryzie jabłko? Jak żuje? Czy często ma otwarte usta? Gdzie znajduje się język, kiedy dziecko nic nie mówi? Czy potrafi swobodnie poruszać nim podczas jedzenia? Czy jego mowa jest zrozumiała? Czy te same słowa wypowiada podobnie za każdym razem? Czy coraz dłuższe słowa stają się dla niego wyraźnie trudniejsze?

Takie informacje mogą być podczas konsultacji znacznie bardziej wartościowe niż odpowiedź na pytanie, ile razy dziennie dziecko potrafi „kląsnąć”.

Nie warto natomiast samodzielnie rozpoczynać intensywnych ćwiczeń, rozciągania struktur jamy ustnej ani podejmować decyzji o zabiegach wyłącznie na podstawie filmu obejrzanego w internecie.

Najpierw należy ustalić, czy problem rzeczywiście istnieje i jaka jest jego przyczyna.

Nie ćwiczymy „buzi”. Uczymy organizm konkretnej funkcji

To pozornie niewielka różnica, ale w terapii ma ogromne znaczenie.

Celem nie jest przecież to, aby dziecko zostało mistrzem kląskania albo potrafiło przez minutę utrzymywać język wysunięty przed lustrem.

Celem może być wyraźniejsze mówienie.

Prawidłowe połykanie.

Lepsza kontrola języka.

Poprawa określonej funkcji ustno-twarzowej.

Skuteczniejsze jedzenie.

Albo łatwiejsze planowanie sekwencji ruchów potrzebnych do wypowiadania słów.

I właśnie dlatego ćwiczenie, które dla jednego dziecka będzie elementem dobrze zaplanowanej terapii, dla innego może być zupełnie niepotrzebne.

Dziecko nie musi umieć każdej „sztuczki” językiem

Jeżeli Twoje dziecko nie potrafi kląskać, zrobić rurki z języka albo dmuchać tak mocno jak jego rodzeństwo – nie oznacza to automatycznie, że potrzebuje terapii.

Jeżeli jednak zauważasz, że trudności z ruchami języka lub warg idą w parze z niewyraźną mową, problemami z jedzeniem, oddychaniem przez usta, nieprawidłowym połykaniem albo dużym wysiłkiem podczas wypowiadania słów, warto sprawdzić to dokładniej.

Nie po to, żeby znaleźć dziecku kolejny zestaw ćwiczeń.

Po to, żeby dowiedzieć się, co naprawdę sprawia mu trudność.

Dobrze przeprowadzona diagnoza neurologopedyczna pozwala spojrzeć nie na pojedynczy ruch języka, lecz na cały system: mowę, oddychanie, artykulację, funkcje ustno-twarzowe, sposób jedzenia oraz koordynację potrzebną do sprawnego komunikowania się.

 

Neurologopeda – Łódź i okolice

Jeżeli coś w sposobie mówienia, oddychania, jedzenia lub pracy języka Twojego dziecka budzi Twoje wątpliwości, nie musisz samodzielnie zgadywać, czy „to jeszcze norma”.

Podczas konsultacji neurologopedycznej można ocenić, czy obserwowana trudność jest jedynie indywidualną cechą dziecka, czy też elementem problemu wymagającego dalszej diagnostyki lub terapii.
 

Florentynów 116 – okolice Łodzi

W wielu przypadkach najważniejszym rezultatem pierwszego spotkania nie jest rozpoczęcie terapii, lecz uzyskanie odpowiedzi na podstawowe pytanie:

czy rzeczywiście jest coś, nad czym trzeba pracować – a jeśli tak, to nad czym dokładnie?

 

 

Powrót do strony głównej