Rodzice często zwracają uwagę przede wszystkim na to, ile dziecko mówi. Czy ma dużo słów? Czy buduje zdania? Czy potrafi nazwać kolory, zwierzęta, pojazdy? Czy opowiada o swoich zainteresowaniach?
Czasami odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: tak.
Dziecko może mówić naprawdę dużo. Może używać trudnych słów, zapamiętywać całe fragmenty bajek, szczegółowo opowiadać o dinozaurach, kosmosie albo samochodach. Może sprawiać wrażenie dziecka o wyjątkowo bogatym słownictwie.
A mimo to rodzic zauważa coś trudnego do uchwycenia:
z dzieckiem trudno jest prowadzić prawdziwą rozmowę.
Pytamy o jedno – ono odpowiada o czymś innym. Zaczynamy rozmowę – dziecko przejmuje ją i długo mówi na swój ulubiony temat. Kiedy rozmówca czegoś nie rozumie, dziecko nie zawsze potrafi wyjaśnić to inaczej. Czasami nie zauważa, że druga osoba chce coś powiedzieć. Bywa, że odpowiada bardzo dosłownie, nie rozumie żartu albo nie potrafi dostosować sposobu mówienia do sytuacji.
To ważne przypomnienie:
duża liczba wypowiadanych słów nie zawsze oznacza, że wszystkie obszary rozwoju komunikacji przebiegają prawidłowo.
Język nie służy wyłącznie do nazywania przedmiotów i budowania poprawnych zdań.
Rozmowa wymaga jednoczesnego wykorzystania wielu umiejętności.
Dziecko powinno stopniowo uczyć się między innymi:
Ten obszar języka nazywany jest między innymi pragmatyką komunikacji.
Najprościej można powiedzieć, że chodzi o umiejętność używania języka w kontakcie z drugim człowiekiem.
Dziecko może więc znać tysiące słów, a jednocześnie mieć trudność z wykorzystaniem ich w spontanicznej, wzajemnej rozmowie.
To zdanie bardzo dobrze pokazuje różnicę między mówieniem a dialogiem.
Rozmowa nie jest przecież dwoma monologami wypowiadanymi na zmianę. Każda kolejna wypowiedź powinna w jakiś sposób odnosić się do tego, co powiedziała druga osoba.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację.
Mama pyta:
„Jak było dzisiaj w przedszkolu?”
Dziecko odpowiada:
„Dinozaury żyły miliony lat temu. Tyranozaur miał bardzo duże zęby…”
Sama wypowiedź może być długa, poprawna i zawierać mnóstwo informacji. Nie jest jednak odpowiedzią na pytanie mamy.
Innym razem dziecko zaczyna opowiadać o swojej ulubionej grze i robi to przez kilkanaście minut, nie zauważając, że rozmówca przestał być zainteresowany albo próbuje zmienić temat.
To właśnie takie sytuacje mogą sprawić, że rodzice czują:
„Moje dziecko świetnie mówi, ale rozmowa z nim wygląda inaczej niż z rówieśnikami”.
I takie spostrzeżenie warto potraktować poważnie.
Umiejętności komunikacyjne rozwijają się stopniowo.
Już małe dziecko uczestniczy w swego rodzaju „dialogu”, zanim jeszcze zacznie mówić. Dorosły uśmiecha się, dziecko odpowiada uśmiechem. Rodzic wydaje dźwięk, dziecko wokalizuje. Jedna osoba wykonuje działanie, druga na nie reaguje.
Później pojawiają się gesty, wskazywanie, wspólne kierowanie uwagi, pierwsze słowa i krótkie wymiany zdań.
W kolejnych latach dziecko coraz lepiej uczy się prowadzić dłuższą rozmowę, utrzymywać temat, opowiadać wydarzenia, zauważać perspektywę rozmówcy oraz wyciągać wnioski z tego, co nie zostało powiedziane wprost.
W wieku szkolnym komunikacja staje się jeszcze bardziej złożona. Pojawiają się ironia, żarty, przenośnie, podwójne znaczenia, subtelne zasady społeczne oraz konieczność dostosowania wypowiedzi do różnych osób i sytuacji.
Dlatego oceniając rozwój komunikacji, zawsze trzeba brać pod uwagę wiek dziecka, jego indywidualny rozwój oraz kontekst, w którym funkcjonuje.
Pojedyncza sytuacja zwykle nie jest powodem do niepokoju. Każde dziecko czasami nie odpowiada na pytanie, przerywa innym albo chce przez pół dnia mówić o tym, co najbardziej je fascynuje.
Warto jednak przyjrzeć się sytuacji bliżej, jeśli pewne zachowania powtarzają się regularnie i utrudniają dziecku komunikację z innymi.
Wypowiedzi mogą być rozbudowane, lecz rozmowa ma charakter jednostronny. Dziecko przekazuje informacje, ale nie zawsze reaguje na to, co mówi rozmówca.
Niektóre dzieci mają tematy, o których potrafią opowiadać niezwykle szczegółowo. Samo posiadanie intensywnego zainteresowania nie oznacza problemu.
Znaczenie ma to, czy dziecko potrafi również uczestniczyć w rozmowie dotyczącej innych tematów i uwzględnić zainteresowanie rozmówcy.
Rodzic pyta o przedszkole, a dziecko odpowiada fragmentem historii dotyczącej zupełnie innego wydarzenia. Nauczyciel pyta o treść opowiadania, a dziecko zaczyna mówić o własnym doświadczeniu.
Może często przerywać, nie pozostawiać miejsca na wypowiedź drugiej osoby albo przeciwnie – mieć trudność z samodzielnym włączeniem się do rozmowy.
Jeżeli opowiadamy komuś historię, musimy przewidzieć, czego ta osoba nie wie.
Dziecko może powiedzieć:
„I wtedy on tam poszedł, zabrał to i pani się zdenerwowała”.
Rodzic nie wie jednak, kim jest „on”, gdzie jest „tam”, co zostało zabrane i o jakiej pani mowa.
Umiejętność dostarczania rozmówcy potrzebnych informacji również jest elementem komunikacji.
Kiedy ktoś mówi:
„Nie rozumiem, możesz powiedzieć inaczej?”,
dziecko może po prostu powtórzyć dokładnie to samo zdanie – czasami głośniej – zamiast spróbować wyjaśnić swoją myśl w inny sposób.
„Masz głowę w chmurach”, „zaraz pęknę ze śmiechu”, „ręce mi opadają” – dla młodszych dzieci takie wyrażenia mogą być naturalnie trudne.
Z wiekiem rozwija się jednak rozumienie przenośni, żartów, ironii oraz znaczeń wynikających z kontekstu.
Dziecko może posiadać duży zasób słów, a jednocześnie mieć problem z uporządkowaniem opowieści.
Historia zaczyna się od końca, pojawiają się osoby, o których wcześniej nie było mowy, wydarzenia są pomieszane, a najważniejsze informacje zostają pominięte.
Inaczej rozmawiamy z kolegą, inaczej z nauczycielem, inaczej z małym dzieckiem.
Ta elastyczność rozwija się wraz z wiekiem i jest istotną częścią kompetencji komunikacyjnej.
To jedna z przyczyn, dla których pewne trudności mogą długo pozostać niezauważone.
Jeżeli dziecko zaczęło mówić wcześnie, zna dużo słów, buduje długie zdania i ma znakomitą pamięć, otoczenie może automatycznie uznać, że jego rozwój językowy jest bardzo dobry.
Tymczasem język ma wiele poziomów.
Neurologopeda podczas diagnozy może przyglądać się nie tylko temu, czy dziecko mówi, lecz również w jaki sposób wykorzystuje język do kontaktu z drugim człowiekiem.
Znaczenie może mieć między innymi:
Dopiero spojrzenie na te elementy razem daje pełniejszy obraz funkcjonowania komunikacyjnego dziecka.
Nie.
To bardzo ważne.
Trudności w prowadzeniu rozmowy czy pragmatycznym używaniu języka mogą występować w różnych sytuacjach i same w sobie nie pozwalają rozpoznać żadnego konkretnego zaburzenia.
Mogą towarzyszyć między innymi trudnościom językowym i neurorozwojowym, ale mogą również mieć zupełnie inny charakter.
Dlatego pojedynczych zachowań nie powinno się interpretować na podstawie internetowych list objawów.
Jeżeli coś niepokoi rodzica, znacznie wartościowsza jest indywidualna ocena funkcjonowania dziecka niż próba samodzielnego przypisania mu diagnozy.
W domu komunikacja odbywa się w bardzo znajomym środowisku.
Rodzice często znakomicie rozumieją dziecko nawet wtedy, kiedy jego wypowiedź jest niepełna. Wiedzą, o jakim koledze mówi, co wydarzyło się poprzedniego dnia i do czego dziecko właśnie nawiązuje.
Mogą również nieświadomie pomagać:
„Mówisz o Kubie?”
„Chodzi ci o to, co wydarzyło się wczoraj?”
„Pani Ania się wtedy zdenerwowała?”
W przedszkolu i szkole sytuacja wygląda inaczej.
Rówieśnik nie posiada całego rodzinnego kontekstu. Trzeba mu wyjaśnić, kim jest dana osoba, odpowiedzieć na jego pytanie, zauważyć, że czegoś nie zrozumiał, poczekać na swoją kolej i czasami zmienić temat.
Wraz z wiekiem rosną więc wymagania komunikacyjne.
Dlatego u części dzieci trudność staje się wyraźnie widoczna dopiero wtedy, gdy relacje społeczne i język szkolny robią się bardziej skomplikowane.
To również nie wyklucza trudności.
Dzieci mogą funkcjonować zupełnie inaczej w różnych środowiskach.
Rozmowa z mamą przy kolacji jest czymś innym niż:
Dlatego podczas konsultacji bardzo ważne są obserwacje zarówno rodziców, jak i – jeśli jest taka możliwość – nauczycieli lub innych osób pracujących z dzieckiem.
Diagnoza neurologopedyczna nie polega wyłącznie na pokazaniu dziecku obrazków i sprawdzeniu wymowy poszczególnych głosek.
W zależności od powodu zgłoszenia i wieku dziecka specjalista może analizować znacznie szerszy zakres funkcjonowania.
W przypadku trudności komunikacyjnych szczególnie ważna jest obserwacja tego, jak dziecko wykorzystuje język w realnej interakcji.
Neurologopeda może przyjrzeć się między innymi temu:
Jeżeli obraz funkcjonowania dziecka wskazuje na potrzebę szerszej diagnostyki, neurologopeda może również zasugerować konsultację z innymi specjalistami.
Warto podkreślić jeszcze jedną rzecz.
Celem terapii komunikacji nie powinno być tworzenie jednego sztywnego wzorca zachowania ani zmuszanie każdego dziecka do komunikowania się dokładnie w taki sam sposób.
Ludzie różnią się temperamentem, sposobem ekspresji, potrzebą kontaktu, kulturą, środowiskiem i stylem komunikacji.
Pomoc jest potrzebna przede wszystkim wtedy, gdy trudności powodują, że dziecku ciężko przekazać własne potrzeby, zrozumieć innych, nawiązywać relacje, uczestniczyć w rozmowie albo funkcjonować w codziennych sytuacjach.
Nie zawsze trzeba zamieniać codzienność w terapię.
Wręcz przeciwnie – najwięcej okazji do rozwijania komunikacji pojawia się podczas zwykłego wspólnego życia.
Zamiast:
„Co było w przedszkolu?”
„Co jadłeś?”
„Z kim się bawiłeś?”
„Co robiła pani?”
możemy powiedzieć:
„U mnie wydarzyła się dzisiaj zabawna rzecz…”
i opowiedzieć krótką historię.
Dziecko otrzymuje wtedy naturalny model rozmowy, a nie serię pytań przypominającą przesłuchanie.
Jeżeli dziecko mówi:
„On mi to zabrał”,
zamiast od razu zgadywać, możemy zapytać:
„Nie wiem jeszcze, o kim mówisz. Kto ci to zabrał?”
W ten sposób dziecko uczy się, że rozmówca nie zawsze posiada te same informacje.
Niektóre dzieci potrzebują więcej czasu na opracowanie odpowiedzi.
Pytanie – i natychmiast kolejne pytanie – może jeszcze bardziej utrudniać rozmowę.
Po przeczytaniu książki lub obejrzeniu krótkiej bajki można zastanowić się:
„Dlaczego on tak zrobił?”
„Jak mogła się czuć ta dziewczynka?”
„Co mogło wydarzyć się później?”
Nie chodzi o testowanie dziecka, ale o wspólne odkrywanie różnych punktów widzenia.
„Chyba źle cię zrozumiałem. Spróbuj powiedzieć mi to jeszcze raz inaczej”.
To ważna umiejętność, bo w prawdziwych rozmowach nieporozumienia zdarzają się każdemu.
Nie istnieje jedna lista zachowań, która automatycznie oznacza konieczność terapii.
Warto jednak porozmawiać ze specjalistą, jeśli rodzic regularnie obserwuje, że dziecko:
To ostatnie spostrzeżenie również jest ważne.
Rodzic obserwuje dziecko każdego dnia i często dostrzega subtelne różnice, których nie da się sprowadzić do odpowiedzi na pytanie: „Ile słów dziecko zna?”.
Rozwój mowy to znacznie więcej niż liczba słów, poprawne zdania czy prawidłowa wymowa.
Język ma przede wszystkim pozwalać dziecku porozumiewać się z drugim człowiekiem – dzielić się przeżyciami, zadawać pytania, odpowiadać, wyjaśniać, żartować, opowiadać, negocjować, rozwiązywać nieporozumienia i budować relacje.
Dlatego dziecko, które „mówi od rana do wieczora”, również może potrzebować wsparcia neurologopedycznego.
Nie dlatego, że mówi za mało.
Czasami właśnie dlatego, że warto przyjrzeć się nie liczbie wypowiadanych słów, lecz temu, jak dziecko wykorzystuje je w kontakcie z innymi.
Jeżeli sposób komunikowania się dziecka budzi wątpliwości, konsultacja neurologopedyczna może pomóc ocenić jego mocne strony, obszary wymagające wsparcia i – jeśli jest taka potrzeba – zaplanować dalsze postępowanie.
Gabinet neurologopedyczny – Florentynów 116, Łódź i okolice
Diagnoza i terapia neurologopedyczna dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych.