„Czy moje dziecko ma za krótkie wędzidełko?”, „Czy trzeba je podciąć?”, „Czy przez wędzidełko nie mówi jeszcze R?”, „Czy przed zabiegiem potrzebna jest terapia?” – to pytania, które coraz częściej pojawiają się w gabinetach neurologopedycznych.
Temat wędzidełka języka stał się w ostatnich latach bardzo popularny. I dobrze, ponieważ ograniczona ruchomość języka rzeczywiście może mieć znaczenie dla niektórych funkcji w obrębie jamy ustnej. Jednocześnie warto zachować rozsądek: samo stwierdzenie, że wędzidełko jest krótkie, nie oznacza automatycznie, że dziecko potrzebuje zabiegu.
Najważniejsze jest nie to, jak wędzidełko wygląda, ale czy i w jaki sposób ogranicza funkcję języka.
Właśnie dlatego przed podjęciem decyzji o ewentualnym zabiegu tak ważna może być dokładna diagnoza funkcjonalna przeprowadzona przez neurologopedę.
Wędzidełko podjęzykowe jest naturalną strukturą znajdującą się pod językiem. Łączy dolną powierzchnię języka z dnem jamy ustnej i występuje u każdego człowieka.
Problem może pojawić się wtedy, gdy jego budowa powoduje istotne ograniczenie ruchomości języka. Taki stan określany jest jako ankyloglosja, potocznie nazywana krótkim wędzidełkiem lub „tongue-tie”.
Współczesne podejście coraz mocniej podkreśla, że nie powinno się oceniać sytuacji wyłącznie na podstawie wyglądu wędzidełka. Istotna jest rzeczywista sprawność języka i funkcje, które dziecko wykonuje przy jego użyciu. Amerykańska Akademia Stomatologii Dziecięcej również zwraca uwagę, że zależności pomiędzy ankyloglosją a problemami z karmieniem czy artykulacją wymagają indywidualnej oceny i dalszych badań.
To jedna z najważniejszych informacji dla rodziców.
Można mieć widoczne, stosunkowo krótkie wędzidełko i jednocześnie prawidłowo mówić, jeść i wykonywać językiem wszystkie potrzebne ruchy.
Z drugiej strony u niektórych dzieci ograniczenie ruchomości języka może być wyraźne i wpływać na określone czynności.
Dlatego pytanie:
„Czy moje dziecko ma krótkie wędzidełko?”
warto zastąpić pytaniem:
„Czy wędzidełko ogranicza pracę języka mojego dziecka?”
To zasadnicza różnica.
Także materiały NHS podkreślają, że ankyloglosja nie musi powodować problemów, a wiele dzieci z krótkim wędzidełkiem rozwija prawidłową mowę.
Nie istnieje jeden objaw, który pozwala samodzielnie rozpoznać problem z wędzidełkiem. Warto jednak rozważyć konsultację neurologopedyczną, jeżeli rodzic obserwuje u dziecka kilka niepokojących sygnałów.
Mogą do nich należeć między innymi:
Charakterystyczny kształt języka przypominający serce może pojawiać się przy ograniczającym wędzidełku, ale również taki objaw sam w sobie nie przesądza jeszcze o konieczności leczenia.
Tutaj szczególnie ważne jest rozprawienie się z jednym z popularnych mitów.
Krótkie wędzidełko nie powinno być automatycznie uznawane za przyczynę tego, że dziecko zaczyna mówić później.
Rozwój mowy jest procesem bardzo złożonym. Zależy między innymi od rozwoju poznawczego, słuchu, rozumienia języka, komunikacji, środowiska dziecka oraz wielu innych czynników.
Aktualne materiały kliniczne wskazują, że nie ma podstaw, aby utożsamiać ankyloglosję z opóźnionym rozwojem językowym. Również związek pomiędzy krótkim wędzidełkiem a zaburzeniami artykulacji nie jest tak prosty, jak czasami przedstawia się go w internecie.
Dlatego u dziecka, które mówi mało lub późno zaczęło mówić, diagnoza powinna obejmować znacznie więcej niż ocenę samego wędzidełka.
Tutaj sytuacja jest bardziej złożona.
Do realizacji niektórych głosek potrzebna jest odpowiednia precyzja i zakres ruchu języka. Jeżeli ruchomość języka jest znacząco ograniczona, neurologopeda może oceniać, czy dziecko posiada warunki funkcjonalne potrzebne do prawidłowej artykulacji.
Nie oznacza to jednak, że każda wada wymowy wynika z wędzidełka.
Dziecko może mieć krótkie wędzidełko i mówić prawidłowo. Może również mieć całkowicie prawidłowe wędzidełko i potrzebować terapii artykulacyjnej z zupełnie innych powodów.
Właśnie dlatego decyzji o zabiegu nie powinno się podejmować wyłącznie dlatego, że dziecko nie wymawia określonej głoski.
Najpierw trzeba ustalić, co rzeczywiście jest przyczyną trudności.
Język pełni znacznie więcej funkcji niż tylko udział w artykulacji.
Jest niezwykle ważny między innymi podczas:
Dlatego podczas diagnozy neurologopeda nie powinien ograniczać się do prośby: „powiedz sz, ż, cz, dż albo r”.
Potrzebne jest spojrzenie na cały sposób funkcjonowania języka.
Diagnoza funkcjonalna może obejmować między innymi ocenę:
Neurologopeda obserwuje, czy dziecko potrafi unosić, wysuwać i wykonywać językiem precyzyjne ruchy.
Istotne jest nie tylko to, co język robi podczas mówienia, ale również gdzie znajduje się wtedy, gdy dziecko nic nie mówi i nie je.
Nieprawidłowy wzorzec połykania może współwystępować z innymi zaburzeniami funkcjonalnymi w obrębie jamy ustnej.
Neurologopeda zwraca uwagę, czy dziecko oddycha przede wszystkim przez nos czy przez usta oraz czy obserwowane są inne niepokojące objawy.
W zależności od wieku dziecka oceniona może zostać również sprawność podczas przyjmowania pokarmów.
Jeżeli dziecko jest już w wieku pozwalającym na wiarygodną ocenę wymowy, neurologopeda sprawdza sposób realizacji poszczególnych głosek oraz to, czy ograniczenie ruchu języka może mieć znaczenie funkcjonalne.
Czasami dziecko radzi sobie z ograniczeniem ruchomości języka dzięki nadmiernej pracy innych struktur. Warto ocenić nie tylko to, czy dziecko wykonuje ruch, ale również w jaki sposób go wykonuje.
Neurologopeda może przeprowadzić szczegółową ocenę funkcjonalną oraz wskazać, czy obserwowane ograniczenie ruchu języka wymaga dalszej konsultacji.
Sam zabieg jest jednak procedurą medyczną, a o jego wskazaniach i sposobie wykonania decyduje odpowiednio wykwalifikowany lekarz lub inny uprawniony specjalista.
W wielu przypadkach najlepsze efekty daje podejście interdyscyplinarne. W zależności od problemu dziecko może wymagać współpracy neurologopedy z laryngologiem, chirurgiem, stomatologiem, ortodontą, pediatrą lub innym specjalistą.
Nie powinno chodzić o to, aby „koniecznie podciąć wędzidełko”.
Chodzi o to, aby znaleźć przyczynę trudności dziecka i dobrać odpowiednie postępowanie.
Nie.
I jest to prawdopodobnie najważniejsze zdanie całego artykułu.
Sam wygląd anatomiczny nie powinien automatycznie oznaczać kwalifikacji do frenotomii czy innego zabiegu.
Jeżeli język funkcjonuje prawidłowo, a dziecko nie doświadcza związanych z ograniczeniem trudności, interwencja chirurgiczna może nie być potrzebna.
Również rekomendacje pediatryczne podkreślają potrzebę unikania niepotrzebnych zabiegów i opierania decyzji przede wszystkim na rzeczywistych problemach funkcjonalnych.
Rodzice czasami otrzymują informację:
„Najpierw podetniemy wędzidełko, a później zobaczymy”.
Tymczasem wcześniejsza ocena funkcji języka może być niezwykle cenna.
Neurologopeda może przed zabiegiem określić:
Dzięki temu zabieg – jeżeli rzeczywiście zostanie zalecony – nie jest traktowany jako cel sam w sobie, lecz jako jeden z elementów całego procesu terapeutycznego.
To kolejny ważny mit.
Zwiększenie możliwości ruchu języka nie oznacza automatycznie, że dziecko od razu zacznie prawidłowo wykorzystywać nowy zakres ruchomości.
Jeżeli przez kilka lat utrwalił się określony sposób połykania, pozycja języka, sposób artykulacji czy inne wzorce ruchowe, organizm może nadal z nich korzystać.
Dlatego w niektórych przypadkach po zabiegu potrzebna jest dalsza terapia funkcjonalna lub artykulacyjna.
Jej zakres zawsze powinien być ustalany indywidualnie.
W zależności od wieku dziecka, wcześniejszych trudności i zaleceń zespołu prowadzącego neurologopeda może pracować nad:
Nie istnieje jednak jeden uniwersalny „zestaw ćwiczeń na wędzidełko”, który powinno wykonywać każde dziecko.
Ćwiczenia muszą wynikać z diagnozy.
Szczególnie po wykonanym zabiegu rodzice powinni stosować się do zaleceń specjalisty prowadzącego, zamiast korzystać z przypadkowych ćwiczeń znalezionych w mediach społecznościowych.
Rodzic może oczywiście zaobserwować, jak dziecko porusza językiem.
Można zwrócić uwagę na to, czy potrafi:
Taka domowa obserwacja może być wskazówką, ale nie zastępuje profesjonalnej diagnozy.
Szczególnie niewskazane jest samodzielne kwalifikowanie dziecka do zabiegu na podstawie zdjęcia wędzidełka porównanego z fotografiami znalezionymi w internecie.
Dwa podobnie wyglądające wędzidełka mogą mieć zupełnie inny wpływ na funkcjonowanie języka.
Wizyta u neurologopedy jest dobrym rozwiązaniem, jeśli:
Nie trzeba czekać, aż problem stanie się bardzo wyraźny.
Konsultacja nie oznacza automatycznej terapii ani zabiegu.
Czasami jej najważniejszym rezultatem jest właśnie informacja dla rodziców, że funkcjonowanie dziecka nie budzi niepokoju.
Wędzidełko języka jest niewielką strukturą, wokół której powstało bardzo wiele uproszczeń.
Jedni rodzice słyszą, że „nic nie trzeba robić, dziecko z tego wyrośnie”. Inni spotykają się z sugestią zabiegu niemal natychmiast po spojrzeniu do jamy ustnej.
Tymczasem właściwe podejście znajduje się pomiędzy tymi skrajnościami.
Najważniejsza jest funkcja.
Jeżeli język porusza się prawidłowo i dziecko nie doświadcza trudności, sam wygląd wędzidełka nie powinien być powodem do niepokoju.
Jeżeli natomiast występuje ograniczenie ruchomości, problemy z określonymi funkcjami lub nieprawidłowe kompensacje, warto przeprowadzić dokładną diagnozę i dopiero na jej podstawie zaplanować dalsze działania.
Jeżeli zastanawiasz się, czy wędzidełko języka ogranicza funkcjonowanie Twojego dziecka, możesz umówić się na konsultację neurologopedyczną.
Podczas spotkania oceniany jest nie tylko wygląd wędzidełka, ale przede wszystkim ruchomość i funkcja języka oraz sposób pracy całego aparatu ustno-twarzowego.
Gabinet neurologopedyczny
Florentynów 116 – Łódź i okolice
tel. 795 001 006
W przypadku planowanego zabiegu warto rozważyć konsultację odpowiednio wcześniej. Pozwala to ocenić punkt wyjścia, określić rzeczywiste potrzeby dziecka oraz – jeśli będzie to potrzebne – świadomie zaplanować dalsze postępowanie przed i po zabiegu.
Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej diagnozy neurologopedycznej ani konsultacji lekarskiej.