„W domu rozmawiamy po polsku, ale w przedszkolu dziecko słyszy głównie angielski.”
„Mama mówi do córki po polsku, tata w swoim języku, a dziecko miesza oba.”
„Syn rozumie dwa języki, ale mówi niewiele. Czy powinniśmy zrezygnować z jednego z nich?”
Takie pytania coraz częściej pojawiają się w gabinetach neurologopedycznych.
Dwujęzyczność i wielojęzyczność przestały być czymś wyjątkowym. Dzieci dorastają w rodzinach, w których rodzice posługują się różnymi językami, przeprowadzają się do innych krajów albo używają jednego języka w domu, a drugiego w żłobku, przedszkolu czy szkole.
Wraz z tym pojawia się wiele obaw.
Czy dwa języki nie są dla małego dziecka zbyt dużym obciążeniem? Czy dziecko nie zacznie mówić później? Czy mieszanie języków świadczy o dezorientacji? A może, kiedy rozwój mowy budzi niepokój, najlepiej na jakiś czas zrezygnować z jednego języka?
Najważniejsza odpowiedź brzmi: sama dwujęzyczność nie jest przyczyną zaburzeń rozwoju mowy i języka. Dzieci mogą rozwijać dwa lub więcej języków, a ich rozwój nie powinien być automatycznie oceniany według zasad stworzonych dla dzieci jednojęzycznych. Jednocześnie dwujęzyczność nie chroni przed rzeczywistymi trudnościami językowymi. Dziecko posługujące się dwoma językami również może potrzebować diagnozy i terapii.
Kluczowe jest więc odróżnienie naturalnych cech rozwoju dwujęzycznego od sygnałów, które wymagają dokładniejszej oceny. Organizacje takie jak ASHA i Royal College of Speech and Language Therapists podkreślają zarówno brak podstaw do uznawania wielojęzyczności za przyczynę zaburzeń, jak i potrzebę uwzględniania wszystkich języków dziecka w procesie diagnostycznym.
Jednym z najczęstszych błędów jest ocenianie każdego języka dziecka osobno i porównywanie go bezpośrednio z językiem dziecka jednojęzycznego.
Wyobraźmy sobie dziecko, które po polsku rozmawia z rodzicami i dziadkami, a po angielsku funkcjonuje w przedszkolu.
Może znać po polsku słowa związane z domem, gotowaniem, rodziną i codziennymi rytuałami, a po angielsku nazwy zabaw, przedmiotów znajdujących się w sali przedszkolnej oraz zwroty używane podczas kontaktu z rówieśnikami.
Nie oznacza to, że „nie zna dobrze żadnego języka”.
Jego zasób językowy powstaje w dwóch różnych środowiskach i jest związany z tym, do czego poszczególne języki są mu potrzebne.
Dziecko może więc:
To naturalne zjawiska wynikające z historii kontaktu dziecka z każdym językiem. Badania i rekomendacje kliniczne wskazują, że ocena kompetencji dziecka dwujęzycznego wymaga szerszego spojrzenia niż prosty wynik testu przeprowadzonego wyłącznie w jednym języku.
To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów.
Rodzice czasami słyszą:
„On jeszcze nie mówi, bo musi sobie poukładać dwa języki”.
Taka odpowiedź może być równie niebezpieczna jak stwierdzenie, że każde dziecko dwujęzyczne rozwija się nieprawidłowo.
Kontakt z dwoma językami sam w sobie nie powoduje zaburzenia rozwoju językowego. Dziecko dwujęzyczne może oczywiście zacząć mówić później, podobnie jak dziecko jednojęzyczne. Może również mieć rozwojowe zaburzenie językowe, trudności artykulacyjne, problemy ze słuchem, zaburzenia komunikacji czy inne trudności rozwojowe.
Nie należy jednak automatycznie tłumaczyć ich obecnością drugiego języka.
Brytyjskie źródła NHS wskazują, że nie ma dowodów na to, że dzieci dwujęzyczne jako grupa mają opóźniony rozwój mowy tylko dlatego, że uczą się więcej niż jednego języka.
Problem zaczyna się wtedy, gdy hasło „to przez dwa języki” staje się powodem odkładania konsultacji przez kolejne miesiące lub lata.
Mama pyta:
„Dlaczego córka mówi: mamo, daj mi apple? Przecież zna słowo jabłko”.
Albo:
„Zaczyna zdanie po polsku, a kończy po angielsku. Czy to znaczy, że nie odróżnia języków?”
Niekoniecznie.
Przełączanie się między językami, nazywane również code-switchingiem, jest częstym zjawiskiem w komunikacji osób dwujęzycznych. Może występować już u małych dzieci i samo w sobie nie oznacza, że dziecko nie potrafi rozróżnić systemów językowych.
Dziecko może sięgnąć po słowo, które w danym momencie jest dla niego łatwiej dostępne. Może też dostosowywać język do rozmówcy i sytuacji.
Ważniejsze od samego faktu mieszania języków jest to, jak dziecko się komunikuje.
Czy potrafi przekazać myśl?
Czy tworzy coraz bardziej rozwinięte wypowiedzi?
Czy rozumie kierowane do niego komunikaty?
Czy uczy się nowych słów?
Czy pojawia się postęp?
Czy potrafi prowadzić prostą rozmowę adekwatnie do swojego wieku?
Nie oceniamy rozwoju językowego na podstawie jednego zdania, w którym dziecko połączyło dwa języki.
Wyobraźmy sobie polską rodzinę mieszkającą za granicą. Rodzice dobrze znają miejscowy język, ale nie czują się w nim tak swobodnie jak po polsku.
Zaczynają jednak używać go w domu, ponieważ słyszą, że dzięki temu dziecko „szybciej nauczy się mówić”.
Tymczasem dla rozwoju języka ogromną wartość ma nie tylko liczba słów docierających do dziecka, ale również jakość prawdziwej komunikacji.
Rozmowa to przecież:
opowiadanie historii, żarty, spontaniczne komentarze, nazywanie emocji, wyjaśnianie świata, wspominanie wydarzeń i prowadzenie coraz bardziej złożonych rozmów.
Rodzic zazwyczaj potrafi robić to najpełniej w języku, w którym sam czuje się swobodnie.
Dlatego nie ma uniwersalnej zasady, że wszyscy członkowie rodziny powinni mówić do dziecka tylko jednym językiem. Możliwe są różne modele funkcjonowania rodziny wielojęzycznej. Najważniejsze jest stworzenie dziecku naturalnych, regularnych i wartościowych okazji do komunikacji. NHS zaleca rodzicom rozmawianie z dzieckiem w języku, w którym czują się komfortowo, podkreślając, że dzieci potrafią dostosować się do używania różnych języków przez różnych członków rodziny.
Nie.
Dwujęzyczność nie oznacza, że dziecko musi:
Jeden język może być aktualnie silniejszy.
Co więcej, sytuacja może się zmienić.
Trzyletnie dziecko może mówić głównie po polsku, ponieważ większość dnia spędza z rodziną. Po rozpoczęciu przedszkola lub szkoły język używany przez rówieśników może zacząć rozwijać się bardzo szybko.
Później dziecko może swobodniej opowiadać o szkole w jednym języku, a o sprawach rodzinnych w drugim.
Nie jest to automatycznie objaw zaburzenia. Jest to efekt tego, gdzie, z kim, jak często i do czego dziecko używa każdego języka.
Najważniejszą zasadą jest obserwowanie nie tylko liczby słów, lecz całego sposobu komunikowania się dziecka.
Konsultację warto rozważyć szczególnie wtedy, gdy dziecko:
Nie wykonuje prostych poleceń odpowiednich do wieku, często sprawia wrażenie, jakby nie rozumiało pytań lub potrzebowało wielu powtórzeń i dodatkowych podpowiedzi.
Należy oczywiście uwzględnić, czy polecenie zostało wypowiedziane w języku dobrze znanym dziecku.
Nie chodzi wyłącznie o liczbę wypowiadanych słów.
Warto obserwować, czy dziecko:
inicjuje kontakt, wskazuje, pokazuje, dzieli się zainteresowaniem, próbuje coś przekazać, naśladuje, reaguje na rozmówcę i szuka różnych sposobów porozumienia się.
Utrata wcześniej używanych słów, zmniejszenie zainteresowania komunikacją lub wyraźne cofnięcie wcześniej posiadanych umiejętności wymagają szczególnej uwagi.
To bardzo ważna informacja diagnostyczna.
Jeżeli dziecko nie radzi sobie jedynie w języku, z którym ma kontakt od niedawna, może potrzebować przede wszystkim czasu i odpowiedniej ekspozycji.
Jeżeli jednak rodzice obserwują trwałe trudności również w języku dobrze znanym dziecku, nie powinno się ich automatycznie tłumaczyć dwujęzycznością. RCSLT zwraca uwagę na ryzyko zarówno nadmiernego diagnozowania, jak i przeoczania rzeczywistych zaburzeń u dzieci wielojęzycznych, szczególnie gdy ocena opiera się na kryteriach przeznaczonych dla osób jednojęzycznych.
W rozwoju mowy liczy się nie tylko to, czy dziecko „mówi”.
Ważne jest, jak jego język zmienia się z czasem.
Czy wypowiedzi stają się dłuższe? Czy pojawiają się nowe konstrukcje? Czy dziecko potrafi coś opowiedzieć, wyjaśnić albo zadać pytanie? Czy coraz lepiej radzi sobie w rozmowie?
Brak postępu może być ważniejszym sygnałem niż proste porównywanie liczby słów z internetową tabelą.
Dwa języki mogą wpływać na sposób realizacji głosek. Systemy dźwiękowe różnych języków nie są przecież identyczne.
Nie każda różnica w wymowie jest więc wadą artykulacyjną.
Oceny może jednak wymagać sytuacja, w której mowa dziecka jest znacznie mniej zrozumiała niż można oczekiwać na danym etapie rozwoju albo dziecko ma trudności z tworzeniem dźwięków również w języku używanym od najmłodszych lat.
W przypadku dziecka dwujęzycznego pytanie nie powinno brzmieć jedynie:
„Ile słów zna po polsku?”
albo:
„Jak wypadło w teście przeprowadzonym w jednym języku?”
Potrzebna jest znacznie szersza perspektywa.
Podczas konsultacji ważne mogą być informacje dotyczące między innymi:
Badania wskazują, że trafna ocena dzieci dwujęzycznych wymaga uwzględniania obu języków i historii językowej dziecka. Jednojęzyczne podejście diagnostyczne może prowadzić zarówno do nadmiernego rozpoznawania zaburzeń, jak i ich przeoczania.
Czasami istotna jest również współpraca z osobą dobrze znającą język używany przez dziecko w domu.
Neurologopeda nie ocenia bowiem jedynie liczby poprawnie wypowiedzianych słów.
Stara się zrozumieć, jak funkcjonuje cały system komunikacji dziecka.
Rodzice czasami podejmują taką decyzję w dobrej wierze.
Myślą:
„Najpierw niech nauczy się jednego języka. Drugi wprowadzimy później”.
Nie powinno się jednak automatycznie usuwać języka rodzinnego z życia dziecka tylko dlatego, że pojawiły się trudności w rozwoju mowy.
Język jest nie tylko narzędziem do nazywania przedmiotów.
To także język relacji z rodzicami, dziadkami i rodzeństwem. Język codziennych rozmów, rodzinnych historii, emocji i przynależności.
Gdy istnieje podejrzenie zaburzenia rozwoju językowego, potrzebna jest indywidualna ocena sytuacji dziecka. Terapia i zalecenia powinny uwzględniać jego rzeczywiste środowisko komunikacyjne, zamiast opierać się na automatycznym założeniu, że drugi język należy wyeliminować.
Najważniejsza zasada jest prostsza, niż może się wydawać:
rozmawiać naprawdę, a nie prowadzić domowych lekcji języka.
Dziecko rozwija język podczas prawdziwych doświadczeń.
Podczas gotowania można opowiadać, co się dzieje. W czasie spaceru rozmawiać o tym, co dziecko zauważyło. Przy wspólnym oglądaniu książki nie trzeba odpytywać: „Co to jest? Jaki to kolor? Ile jest samochodów?”.
Znacznie bardziej wartościowa może być rozmowa:
„O, ten samochód chyba utknął w błocie. Jak myślisz, kto mu pomoże?”
Wspierające są między innymi:
wspólne czytanie, opowiadanie rodzinnych historii, śpiewanie, rozmowy przy posiłkach, zabawa symboliczna, komentowanie tego, czym dziecko się interesuje i dawanie mu czasu na odpowiedź.
W przypadku rodziny dwujęzycznej warto również zadbać o naturalne kontakty z osobami używającymi języka rodzinnego. Rozmowa z dziadkami, kuzynami czy innymi dziećmi może nadawać temu językowi prawdziwy sens komunikacyjny.
Znacznie ważniejsze jest pytanie:
Jak dziecko się komunikuje i jak zmienia się to w czasie?
Dwa języki nie „przepełniają” mózgu dziecka. Mieszanie słów z dwóch języków nie musi świadczyć o dezorientacji. Nierówny poziom języków również nie jest automatycznie zaburzeniem.
Jednocześnie nie każdą trudność można usprawiedliwiać dwujęzycznością.
Jeżeli rodzic od dłuższego czasu obserwuje problem z rozumieniem, niewielką potrzebę komunikowania się, brak postępów, bardzo ograniczone wypowiedzi, regres albo inne niepokojące zachowania komunikacyjne, warto przyjrzeć się rozwojowi dziecka dokładniej.
Nie po to, by odebrać mu jeden z języków.
Po to, by zrozumieć, czego naprawdę potrzebuje.
Każde dziecko ma własną historię kontaktu z językiem.
Inaczej wygląda rozwój dziecka wychowywanego od urodzenia przez rodziców mówiących dwoma językami, inaczej dziecka, które po przeprowadzce zaczęło uczęszczać do przedszkola w nowym kraju, a jeszcze inaczej dziecka, które rozumie język rodzinny, ale coraz rzadziej go używa.
Dlatego podczas konsultacji neurologopedycznej ważne jest spojrzenie na rozwój dziecka w całym jego środowisku, a nie ocenianie pojedynczej wypowiedzi lub wyniku jednego testu.
Jeżeli sposób komunikowania się dziecka budzi niepokój, warto omówić swoje obserwacje ze specjalistą. Wczesna konsultacja nie oznacza automatycznie rozpoczęcia terapii. Czasami jej najważniejszym rezultatem jest uporządkowanie sytuacji, wskazanie rodzicom, co obserwować i jak wspierać komunikację dziecka w codziennym życiu.
Neurologopeda Anna Chodakowska prowadzi konsultacje i terapię dzieci w gabinecie we Florentynowie 116, w dogodnej lokalizacji dla rodzin z Łodzi, Konstantynowa Łódzkiego i okolic.